O racji, która nie istnieje

Waszyngton
Waszyngton Martyna Gulbinowicz - Muszyńska
"Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!" Dzień świra


Moja pierwsza wyprawa do USA odbyła się po śmierci mojego wujka. Miałam spełnić jego marzenie i zobaczyć Amerykę. Mówił, że jest coś w tym kraju takiego z pogranicza radości i smutku. Nie rozumiałam tego kompletnie, ale wszystko się zmieniło kiedy udało mi się dojechać za wielką wodę. Przez pierwsze tygodnie nie mogłam się odnaleźć. Wszystko było niby takie samo, ale odrobinę inne. Ludzie się uśmiechają, każdy pyta czy wszystko ok? Kiedy odpowiadałam, że nie, nikt nie pytał co się stało... tak jakby na pytanie "how are you" nie przewidziano odpowiedzi innej niż "fine". Tęskniłam, za domem, nieładem, żółtym serem…Różnice pomiędzy dwoma krajami wychodziły podczas każdej rozmowy.
Nie mieszkałam z Polakami, więc wszystko, co mówiłam było dla nich odrobine szokujące…a mnie wydawało się, że zawsze mam rację i muszę ją bronić. Przykład? Jan Paweł II. Ja uważałam, że nie ma złej rzeczy którą on by zrobił, natomiast Amerykanie starali mi się pokazać, że to nie do końca jest prawdą. Zrozumiałam wtedy jedno. Nie ma czegoś takiego jak jedna słuszna racja. Wierzę w to szczerze. Żadnej prawdy lepszej od mojej, czy twojej. Dopóki ty szanujesz mnie, a ja szanuje ciebie wszystko jest dobrze. I ten sposób myślenia bardzo mi się spodobał. Pierwszy raz ktoś podważył coś, co mi wydawało się nie do podważenia…Jan Paweł II to przecież symbol nad którym nie wypada dyskutować. Nagle ktoś kto mieszka w bogatej Ameryce mówi mi, że każdy medal ma dwie strony. I tutaj zamiast bić się w pierś, że to ja wiem lepiej, postanowiłam posłuchać – tak normalnie bez napinania się jak paw. Przekonało mnie to, że można bardzo mocno szanować drugiego człowieka, nie zgadzając się z nim w wielu kwestiach. Ktoś chciał wysłuchać moich racji bez udawadniania mi, że się mylę. To była naprawdę jedna z ważniejszych lekcji w moim życiu. I dlatego lubię ten kraj. Nie ważne co myślisz, kim jesteś, co masz na sobie (dużo ludzi chodzi do sklepu w piżamie☺ ) Dopóki ty szanujesz mnie, ja szanuję Ciebie.
Chciałabym, żeby w naszym kraju też się tak było….wierzę, że kiedyś tak będzie, jeżeli tylko z gadania przestawimy się dialog. Bez względu na opcję polityczną, poglądy czy orientacje seksualną. Peace!



Trwa ładowanie komentarzy...