O autorze
Dlaczego fotografia? To proste: rodzimy się, fotografujemy i umieramy. Na blogu pokażę Wam zdjęcia które warto znać, opowiem o historiach, które za nimi stoją. Będę pisać też o fajnych miejscach, magicznym świetle i ważnych fotografach. Będzie reklamowo i artystycznie. Miłego czytania:)

Annie Leibovitz

Annie Leibovitz, Autoportret z aparatem /1990
Annie Leibovitz, Autoportret z aparatem /1990 Internet
Jedni ją kochają, drudzy nienawidzą. Ja zdecydowanie należę do tych pierwszych.

Rok temu byłam na imprezie – ludzie z branży reklamowej, (każdy z wazeliną w ręku – tak na wszelki wypadek). Nie chcę się czepiać, ale tak to niestety wygląda. W takich miejscach, na takich spotkaniach, jak mało gdzie, każdy musi trenować trudny sport, jakim jest sztuka autopromocji. Nie jestem w tym dobra, ale się staram..



Ale wracając do wspomnianej imprezy.. Stoję naprzeciwko ważnej persony (dyrektor kreatywny w agencji reklamowej) i staram się zacząć rozmowę. Tego dnia widziałam wystawę Leibovitz „Kobiety” i pomyślałam, że to dobry temat do rozpoczęcie konwersacji. Zaczynam od tego, że to naprawdę interesująca artystka, że ją podziwiam, etc. I nagle słyszę, że żona tej ważnej osoby robi lepsze zdjęcia i nie ma co się podniecać panią Leibovitz…. Staram się więc wytłumaczyć, dlaczego wg mnie ona zasługuje na uwagę i szacunek, ale to nie działa, moje argumenty są puszczane mimo uszu, ktoś po prostu wie lepiej… ta rozmowa do dzisiaj nie daje mi spokoju.

Nie chcę tutaj bronić Leibovitz, ona broni się swoją fotografią. Poza tym, każdy ma prawo do swojego zdania. Musicie jednak wiedzieć, że w moim sercu zajmuje bardzo ważne miejsce.

Fotografia i Annie to dla mnie jedność. Annie Leibovitz urodziła się w 1949 roku w Connecticut. Studia w San Francisco Art Institute rozpoczęła w 1967 roku, a zaraz po ich ukończeniu znalazła pracę w nowo powstałym magazynie „Rolling Stone”. 10 lat później miała już na swoim koncie 142 okładki tego pisma. W 1988 roku Annie Leibovitz poznała wybitną pisarkę i eseistkę Susan Sontag jej przyszłą życiową partnerkę. W wieku 51 lat Leibovitz urodziła pierwszą córkę, Sarah, cztery lata później zaadoptowała wydane na świat przez zastępczą matkę bliźnięta: Susan i Samuelle. Lata 2004-2005 były dla niej bardzo trudnym okresem w życiu. Pod koniec 2004 roku, po bardzo ciężkiej chorobie Susan, a sześć tygodni później odszedł ojciec Annie. Niedługo potem Annie wydała książkę ”A Photographer's Life: 1990-2005”. Książka zawiera bardzo osobiste zdjęcia z jej życia, których publikacja jest dla wielu przekroczeniem granicy intymności. Annie sfotografowała ostanie tygodnie życia Susan, dołączyła do nich pośmiertne zdjęcie Sontag w domu pogrzebowym. Nie ma Annie Leibovitz komercyjnej, politycznej czy prywatnej. Jest jedna, spójna, nie zmieniająca twarzy w zależności od kontekstu. Jest szczera. Jest - i nie boi się być - sobą. Właśnie dlatego ją tak bardzo szanuję.
Leibovitz to osoba, która odczuwa przez fotografię, która patrzy przez fotografię. Taki ma świat i chce się nim dzielić. Można zarzucić jej różne rzeczy, ale prawda zawsze jest widoczna na jej zdjęciach… Portrety Susan wykonane przez Annie to piękny dokument więzi, jaka je łączyła. Tak silnej, że godnej każdej minuty fotografowania.


Prawie każdy z nas ma zdjęcia swoich dzieci, przyjaciół, partnerów itd. kiedy jedzą pierwszą zupę, bawią się, tańczą. Szczęście wylewa się wtedy poza ramy zdjęcia. Co jeśli los nam nie sprzyja i zamiast cudownych chwil obcujemy z cierpieniem i smutkiem? Jak sobie z tym radzić? Przestać fotografować? Takie fotografowanie wymaga nie lada odwagi. Z jednej strony aparat sprawia, że dystansujemy się do cierpienia (pomiędzy nami a cierpieniem staje obiektyw), a z drugiej pozwala nam przyjrzeć się mu bliżej, uważniej. Zatrzymać się nad nim, a tym samym – więcej o nim myśleć, co - z czasem – pozwala nam nauczyć się z nim żyć.
Nieliczni z nas będą dokumentować czyjeś cierpienie, bo choć nie są to łatwe chwile, pozwalają nam uchwycić istnienie…
Polecam, bo warto czasami się zatrzymać…




Warto zobaczyć ten dokument i poznać ją trochę bliżej. Jest dostępny w kilku miejscach online:
http://kinoplex.gazeta.pl/filmy/2,110234,9440490,Annie_Leibovitz__Zycie_w_obiektywie.html

http://www.iplex.pl/filmy/annie-leibovitz-zycie-w-obiektywie,1550

Warto przeczytać też książkę Annie Lebovitz „At work”.
Trwa ładowanie komentarzy...