American trip...

O Ameryce z perspektywy łóżka.

Od miesiąca jestem w Ameryce. Miałam mieć cudowne wakacje – 5 tygodni fotografowania kraju który jest jednym z najbardziej fotogenicznych na świecie, ale jak to zawsze bywa plany to jedno a życie to drugie. Zostałam brutalnie zaatakowana przez zmutowane amerykańskie wirusy. Moja podróż to przeplatanie dobrego samopoczucia i wymiętolonej pościeli umazanej chorobami. A wszystko zaczęło się tak pięknie…
Przyjechałam tutaj na ślub mojego kuzyna ( o tym wam jeszcze na pewno opowiem). Po kilku dniach udałam się do Bostonu i Nowego Jorku aby po dwóch tygodniach powrócić w okolice Waszyngtonu…Za dużo nie widziałam, ale postaram się wam pokazać to co mi się udało. Większa relacja po powrocie.




Trwa ładowanie komentarzy...